Obóz Żeglarski

Dzień 14

Świt był chłodny i wilgotny od rosy. Na Kwadracie panowała senna cisza wczesnego poranka, szkoda było mącić ją warkotem silnika. Jednak oddaliśmy cumy koło siódmej trzydzieści, bo Sikesti musiał popłynąć w miejsce, gdzie można oddać ścieki. Nie budziliśmy załóg, tylko dwie osoby, żeby operowały cumami podczas cumowania w maleńkiej marinie technicznej na terenie szczecińskiej stoczni, gdzie mieliśmy oddać jachty firmie czarterowej.

Dla niektórych załogantów było nie lada niespodzianką, że zasnęli w lesie, a obudzili się rano w industrialnym krajobrazie stoczniowym. A byliśmy zaledwie dwadzieścia minut żeglugi od Kwadratu.

W każdej marinie, którą odwiedziliśmy były prysznice, choć za niektóre trzeba było zapłacić. Nie wszyscy byli gotowi na taki wydatek, bo fundusze przeznaczone na ten cel zostały zdefraudowane na stoiskach ze słodyczami. Nasz plan obozu strategicznie przewidział wizytę w szczecińskiej Fabryce Wody na ostatni dzień, żeby oddać rodzicom młodzież odmoczoną, w takim stanie, jak dostaliśmy. Po śniadaniu spakowaliśmy ręczniki, klapki, kąpielówki i ze śpiewem na ustach pomaszerowaliśmy do parku wodnego.

Zwiedzanie zaczęliśmy od wystawy naukowej o wodzie. Zaczęliśmy od góry, czyli od kosmosu. Skąd się wzięła woda na Ziemi, czym jest Słońce i z czego zbudowane są planety Układu Słonecznego? Odpowiedzi na te i inne pytania były zajmujące, ale nic nie przebiło symulatorów lądowania na Księżycu i na Marsie. Były jednoosobowe lądowniki albo dla dwóch załogantów, z których jeden nawigował, a drugi operował silnikiem. Tu dawało się zauważyć, kto już ma doświadczenie w cumowaniu łodzi, tu również potrzebna jest precyzja i opanowanie manetki silnika.

Na kolejnych ekspozycjach poznawaliśmy zagadnienia związane z klimatem, oceanem, człowiekiem, hydro inżynierią oraz jaki wpływ ma woda na naszą cywilizację. Wystawa pełna jest ciekawych informacji oraz interaktywnych instalacji. Jednak nasz przewodnik troszkę nas poganiał, inaczej spędzilibyśmy tam pół dnia, a nie dwie godziny, a jeszcze czekała nas zabawa w basenach.

W części kąpielowej młodzież szturmowała jacuzzi oraz rozliczne zjeżdżalnie. Zanim wpuszczono nas na teren parku wodnego, pan ratownik poinstruował młodzież jakie zasady panują na obiekcie. Wszyscy zastosowali się do wskazówek, więc obeszło się bez poważnych incydentów. Kto chciał mógł pójść z druhną Beatą na basen sportowy i zrobić sprawność Pływaka lub Pływaczki.

Bawiliśmy się do siedemnastej. Wykąpani, wróciliśmy na jachty by zjeść obiadokolację. Wieczorem zebraliśmy się na oficjalny apel, gdzie został ogłoszony ogólny wynik rywalizacji pomiędzy załogami. Punkty przyznawane były przez cały rejs za zwycięstwa w regatach, utrzymanie czystości oraz rozliczne aktywności. Zwyciężyła załoga Vinderela, drugie miejsce zajął Sikesti, a trzecie Quest. Komandor rozdał plakietki obozowe i podzielił odnaleziony skarb Vikingów pomiędzy załogantów. Padło wiele miłych słów, pełnych nadziei, że spotkamy się przy innym ogniu, w inną noc, na pokładzie innych jachtów.

Pomimo krajobrazu dalekiego od leśnych ostępów, młodzież postanowiła urządzić Watrę i śpiewali do świtu na betonowej kei, przy świetle latarek, wśród lasu aluminiowych masztów. Wszyscy chcieli spędzić jak najwięcej uciekającego czasu z towarzyszami wspólnej żeglarskiej wędrówki. Jutro czeka nas tylko pakowanie i sprzątanie jachtów.

Przebyliśmy sto czterdzieści dwie mile morskie w sto dwie godziny, z czego trzydzieści cztery pod żaglami i sześćdziesiąt osiem na silniku. Staliśmy w portach przez dwieście trzydzieści cztery godziny. Zaokrętowaliśmy się w Szczecinie, odwiedziliśmy Trzebież, Ueckermunde, Wolgast, Peenemunde, Rankwitz (tylko na pół godziny na drugie śniadanie), Wolin, Świnoujście, Stepnicę i Zakątek Kwadrat. Żeglowaliśmy po wodach rzeki Odry, Uecker, Peene, Dziwnej, Świny i Świętej, oraz po rozlewiskach Roztoki Odrzańskiej, Zalewu Szczecińskiego i Kleiness Haff. Akwen jest bardzo ciekawy, zróżnicowany i wymagający stałej uwagi ze względu na liczne mielizny, rybackie sieci i ruchliwy tor wodny zespołu portów Szczecin – Świnoujście. Tutaj nie sposób się nudzić. Wszyscy radzili sobie doskonale i dostali opinię z rejsu od swoich kapitanów ze szczegółami naszej podróży. Dla niektórych to będzie, mam nadzieję, miła pamiątka tej przygody, dla innych początek stażu do zdobywania kolejnych patentów.

Jutro spakujemy do worków żeglarskich nowe doświadczenia, kilka nowych piosenek oraz wiele przyjaźni. Wszyscy zżyli się nie tylko wewnątrz własnych załóg, świetnie współpracowali podczas wykonywania zadań, nie tracąc nigdy dobrego humoru. Życzymy by wiatr Wam zawsze sprzyjał, a kurs prowadził ku dobrej przygodzie. Do zobaczenia!