Obóz Żeglarski

Dzień 11

Bałtyk żegnał nas ulewnym deszczem. Gęsto siekący deszcz zmatowił taflę wody Świny, a paleta kolorów zredukowała się do odcieni szarości. Mimo wczesnej godziny, zaświeciły się światła nawigacyjne na rzece i mijających nas statkach. Przy wyjściu z Mariny minęliśmy statek ratowniczy Pasat z zaprzyjaźnioną wczoraj załogą. Na pożegnanie oddaliśmy salut, ustawiliśmy się w szeregu na burcie i zakrzyknęliśmy trzykrotnie czuj czuj – czuwaj! Kapitan wraz z załogą SARa odmachali nam.

Kiedy dotarliśmy do zalewu, deszcz zrzedł i nawet słońce wyglądało chwilami zza gęstej zasłony chmur. Powietrze było lepkie od wilgoci. Wiatr powiał ze sprzyjającego kierunku, więc mogliśmy postawić żagle. Wczoraj wieczorem były zajęcia z teorii żeglowania, więc można było przećwiczyć nabytą wiedzę w praktyce.

Naukę zwrotów przerwał nam komunikat radiowy od kapitana Questa. Nazwa jachtu okazała się prorocza, bo załoga odnalazła dryfującą na falach zieloną, zalakowaną butelkę. Gnani ciekawością, popłynęliśmy do mariny w Nowym Warpnie, tuż przy granicy polsko – niemieckiej. Jednak zanim zbadaliśmy zawartość znaleziska, odbyły się zajęcia z meteorologii oraz seria przysiadów dla recydywistów, używających nagminnie języka angielskiego.

Po nauce przyszedł właściwy moment na przygody. W zielonej butelce znajdował się list, napisany przez dowódcę wikińskiego drakkara, z mapą prowadzącą do ukrytego skarbu. Napisany był runami, które mozolnie przekładaliśmy na współczesną mowę. Niesamowitym zbiegiem okoliczności, wybraliśmy miejsce postoju dokładnie tam, gdzie ukryty był skarb. Pokonawszy hordy krwiożerczych komarów, przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca, odnaleźliśmy bezcenny skarb. Niektórzy czuli rozczarowanie, że monety okazały się prawdziwe, a nie czekoladowe.

Na koniec dnia przypomnieliśmy archaiczną tradycję pisania listów z podróży, które zamierzamy wysłać pocztą morską „Posted on High Sea”. Listy i pocztówki z taką pieczątką, wysłane przez marynarzy i żeglarzy z obcych stron, dochodziły do domów nawet wtedy, kiedy przyklejono znaczek z ojczystego kraju, a nie z miejsca nadania. To była oficjalna umowa pomiędzy urzędami pocztowymi na całym świecie.